Drukuj

Ramen, czyli witamy w wegańskim raju

Porcja na 4 wyjątkowo głodne osoby, wyjątkowo mocno kochające ramen

_______________________________________________________________________________

Składniki

Na bulion:

  • 2 cebule
  • 4 marchewki
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1 pietruszka
  • 1 por
  • 5 ząbków czosnku
  • spory kawałek imbiru (u mnie 60g)
  • garść łodyżek świeżej kolendry
  • 12 suszonych grzybów shitake
  • arkusz glonów kombu (20g)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki oleju ryżowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 2 łyżki mirin (słodkiego japońskiego wina)
  • 2 łyżki pasty miso
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżeczka czarnego pieprzu
  • 3 litry wody

Na marynatę do tofu:

  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki syropu klonowego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1/2 łyżeczki płatków chili

Dodatki:

  • kostka tofu (200g)
  • paczka ulubionych klusek (300g)
  • 1 niewielki brokuł
  • 1 marchewka
  • 2 kapusty Pak Choi
  • 2 cebulki dymki
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 6 pomidorów
  • szczypta ziaren sezamu

Przygotowanie

  1. Zacznijmy od podstaw naszego bulionu. Glony kombu delikatnie przecieramy wilgotną szmatką tak aby nie pozbyć się białego nalotu, w którym to właśnie znajduje się cała moc i aromat. Arkusz tniemy na niewielkie kawałki, przekładamy do słoika i zalewamy 1 l zimnej wody. Słoik wstawiamy do lodówki na 10 godzin, znaczy najlepiej na noc. Do drugiego słoika wkładamy zaś shitake i również zalewamy je 1 l zimnej wody. Tak przygotowane grzyby stawiamy obok naszych glonów. Wiadomo, w dobrym towarzystwie noc będzie przyjemniejsza.

  2. Wstajemy rano i dziarsko biegniemy do kuchni, bo rzeczy przecież będą się działy tu niezwykłe. Zacznijmy od pomidorów. Kroimy je na pół, wykładamy na blaszkę wyłożoną pergaminem, skrapiamy oliwą i posypujemy solą. Blacha do piekarnika rozgrzanego do zaledwie 140 stopni na 2 godziny (w przypadku niewielkich pomidorów, jak u mnie) lub na 3 godziny jeśli pomidor znacznie dorodniejszy.

  3. Zabierzmy się teraz za tofu. Na początek przypomnę raz jeszcze: nigdy, przenigdy nie marynujmy tofu bez uprzedniego odsączenia z wody! Chcemy przecież marynować sojowy ser, a nie wodę. Rozpakowane tofu zawsze przekładam na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem. No to drugi ręcznik i drugi talerz. Słój ogórków, książka kucharska lub cokolwiek innego, co jest w zasięgu ręki, by docisnąć całość. Po 30 minutach mam pięknie odsączone tofu, które idealnie wchłonie każdą kroplę marynaty.

  4. Odsączone tofu kroimy w niewielkie kawałki i przekładamy do pudełka/miski, w którym połączyliśmy uprzednio wszystkie składniki marynaty. Tak przygotowane tofu wstawiamy do lodówki na przynajmniej jedną godzinę.

  5. Pomidory w piekarniku, zamarynowane tofu w lodówce pora zatem zabrać się za aromatyczny i zniewalający bulion.

  6. W słusznych rozmiarów garnku o grubym dnie rozgrzewamy łyżkę oleju sezamowego i dwie łyżki oleju ryżowego. Na dobry początek wrzucamy pokrojoną cebulę. 5 minut później dorzucamy czosnek oraz imbir pokrojone w grube plastry. Całość przesmażamy razem jeszcze minutę, po czym dodajemy 2 łyżki sosu sojowego i łodyżki świeżej kolendry.

  7. Przesmażone rarytasy zalewamy teraz 1 litrem zimnej wody plus 2 litrami płynu, w którym upojną noc spędziły glony oraz grzyby (glony wyrzucam, grzyby zostawiam na tak zwany ciag dalszy).

  8. Podsumujmy ten etap: w garnku mamy przesmażoną cebulę, czosnek, imbir, łodyżki kolendry, sos sojowy oraz 3 litry płynu. Po garnkiem mamy zaś najmniejszy ogień, bo ramen, jak to ramen, pośpiechu nie znosi zwłaszcza. No to dorzućmy teraz nasze warzywa: marchewki, pietruszkę, seler naciowy i por. Wszystko w słusznych rozmiarach, nawet i w całości. Jeszcze tylko łyżeczka czarnego pieprzu, ocet ryżowy i niech pyrka to nasze cudo przez kolejną godzinę.

  9. Po tym czasie zdejmujemy pokrywkę i dodajemy 2 łyżki miso oraz 2 łyżki mirin, czyli słodkiego wina do gotowania (ewentualnie możemy go zastąpić syropem z agawy, ale ramen, jak to ramen, nie znosi kompromisów więc lepiej go zbytnio nie drażnić).

  10. Teraz jeszcze tylko 2 kwadranse i nasz bulion gotowy! Po ostygnięciu przecedźmy bulion przez sito do nieco mniejszego garnka wyciskając przy tym każdą kroplę aromatycznego płynu ze wszystkich warzyw.

  11. Bulion gotowy zbierzmy się zatem za dodatki. Zamarynowane tofu przekładamy na blaszkę wyłożoną pergaminem i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 15 minut.

  12. Na grillowej patelni z odrobiną oleju ryżowego podsmażamy brokuły podzielone na niewielkie różyczki. Po kilku minutach brokuły przekładamy na talerz, a w ich miejscu na patelni ląduje pokrojona na pół kapusta Pak Choi. Zgrillowaną kapustę dodajemy do talerza z brokułami, a przed nami kolejne smażenie. Tym razem marchewka, którą potraktowałem obieraczką do warzyw i uzyskałem cieniutkie wstążki. Na sam koniec przesmażyłem grzyby shitake (te same, które uprzednio namoczyłem na noc w słoju).

  13. Tak, to już prawie koniec :) Pora zatem na wielki finał. Na dnie ulubionej miski kładziemy porcję ugotowanych - wedle przepisu podanego na opakowaniu - klusek (ja użyłem ulubiony przez Oliwę udon). Zalewamy je gorącym bulionem i dodajemy przygotowane dodatki. Całość posypujemy ziarnami sezamu, pokrojoną dymką i czerwonym chili.

  14. I tyle, i smacznego bardzo!

Wujek Dobra Rada

Wspominałem już tu, że ramen nie znosi kompromisów. Jeśli nie masz zatem potrzebnych składników, cierpliwość będzie najlepszym doradcą. Poczekaj do kolejnych zakupów, nabądź, co niezbędne, zabierz się za ramen. Uwierz mi na słowo, naprawdę warto!

Ramen nie znosi pośpiechu. Bulion gotujemy długo, ale na najmniejszym ogniu. Nic w garze nie ma podskakiwać i bulgotać. No i rzecz niezwykle istotna: bulion, którym polewamy ugotowane kluski musi być bardzo gorący. Pamiętajmy przecież, że dodatki przygotowaliśmy ciut wcześniej.